Początek

Sławek jest naszym drugim wyczekanym dzieckiem. W zasadzie, to trzecim, z tym , że poprzednie Maleństwo jest u Boga i nie było nam dane go poznać.

Jak to w każdej planowanej i wyczekanej ciąży - była wielka euforia, ale i strach, że coś znowu pójdzie nie tak jak powinno. .... że znowu Maleństwo odejdzie.

Czy miałam przeczucie, że synek będzie chory? Zdziwicie się, ale miałam. Czułam jakby przez skórę, jak zimny oddech na plecach, że coś będzie nie tak. Często ludzie mają takie uczucie, że mrozi krew w żyłach lub włosy dęba stają bez powodu.

Dlaczego miałam przeczucie? Dlatego, że ciąża nie chciała się w badaniach ujawnić. Serio!

W ciążę zaszłam w  listopadzie. Wiem to oczywiście po jej  odkryciu. Skąd wiem? Bo w kalendarzu zapisywałam dokładnie terminy czułości z mężem, by być właśnie pewną. Ale w grudniu nic. Test ciążowy milczał. Badania na krew nic nie pokazało (beta HCG). Pierwsze BETA było 4,5 pod koniec listopada. Drugie w grudniu pokazało 0,0!!!!   Dopiero w styczniu zaraz po sylwestrze zrobiłam kolejne badanie krwi i nagle ( 2-3 tygodnie odstępu po ostatnim badaniu) .... EUREKA!  Mam nagle ponad 3000 z hakiem. Pielęgniarka zasugerowała mi ,że to może być jakaś patologia albo ciąża pozamaciczna itp. Niezłego stracha miałam!  Wróciłam do domu. Zrobiłam test ciążowy (nie robiłam go od miesiąca) i nagle  mam dwie kreski. Patologia?  Nie wytrzymałam i obdzwoniłam przychodnie w celu znalezieniu usg ciąży na dziś. Znalazłam. Poszłam..... 7 tydzień.  Moje Maleństwo ma 7 tygodni, a beta HCG milczało....!!!!!!

Co ciekawe w grudniu z racji pustych badań bety lekarz dał mi duphaston ,czy jakoś tak się to pisze, celem wywołania miesiączki. Ten lek ma też inne właściwości- jeżeli jest się w ciąży, to ją podtrzymuje.  Więc utrzymał Sławka. 

Gdy się dowiedziałam, to od razu miałam taką dziwną panikę, przed strata. Szczególnie do 14-16 tygodnia się bałam. Potem mniej, ale mimo dobrych usg miałam wątpliwości czy wszystko jest ok. Jakby to powiedzieć .... było zbyt spokojnie.

I słusznie....c.d.n

Komentarze